18.03.2017

Serial: Chicago Fire

Żadna praca nie jest bardziej stresująca, niebezpieczna, czy ekscytująca niż strażaków - członków Oddziału Ratunkowego i sanitariuszy z Chicago Firehouse 51. Są to odważni mężczyźni i kobiety, którzy stają oko w oko z niebezpieczeństwem, reagują, gdy wszyscy inni boją się podjąć działanie. Jednak ogromne obowiązki w pracy odbijają piętno na ich życiu osobistym. Gdy tragedia spotyka jednego z członków zespołu, w powietrzu unosi się sporo poczucia winy i żalu. Porucznik Matthew Casey stara się pracować normalnie, lecz nie może porozumieć się z porucznikiem Kelly Severidem, z Oddziału Ratunkowego, z którym wzajemnie obwiniają się o śmierć jednego z członków zespołu. Gdy jednak zachodzi wyższa konieczność, są w stanie zakopać wojenny topór i stanąć na wysokości zadania, ratując życie potrzebującym pomocy.

Aktorzy
W serialu nie występują aktorzy, którzy są bardzo znani u nas w Polsce. Bardzo ubolewam z tego powodu. W każdym aktorze widać naturalność z jaką przychodzi mu granie w serialu. Żadne sceny nie są wymuszone, a mimika zawsze jest idealnie dobrana do danej sytuacji. Jesse Spencer, który wciela się w rolę Casey'a od początku idealnie pasował mi do tej roli. Porucznik jest spokojny i chce mieć uporządkowane życie. Myśli już o założeniu rodziny. Czasami jednak potrafi być porywczy i nie daje sobie wchodzić na głowę. Patrząc na tego aktora widać, że jest stworzony do tej roli. Taylor Kinney, czyli serialowy Kelly Severide doskonale wie jak wpasować się w swoją rolę. Chyba nikt tak jak on nie pasowałby do roli podrywacza, który co chwile zmienia dziewczyny. Dla przyjaciół i rodziny jest jednak w stanie zrobić wszystko. Jeden z najlepszych aktorów jakich do tej pory przyszło mi oglądać na małym lub wielkim ekranie. Widać, że bardzo wczuwa się w swoją rolę. Można to zresztą powiedzieć o każdym aktorze, który pojawia się w Chicago Fire. Niesamowita Monica Raymund, która pokochała swoją rolę zakochanej w Casey'u medyczki, Eamonn Walker, który jest szefem Chicago Firehouse 51 i oddałby życie za każdą osobę z remizy czy Lauren German, której przyszło odegrać rolę lesbijki, która zakochuje się za szybko i nie ma w życiu łatwo.

Efekty specjalne
Jest to jeden z nielicznych seriali, w którym efekty specjalne są na najwyższej półce. Ogień zawsze wygląda jakby na prawdę się tam znajdował. Gdy zaczęłam go oglądać bałam się, że będzie to wyglądać bardzo sztucznie. Ciężko jest sprawić żeby ogień wyglądał na prawdziwy, zwłaszcza kiedy musi być go na prawdę dużo, w końcu to serial o strażakach. Bardzo cieszę się z tego, że tak przyjemnie się zaskoczyłam. W tym serialu nie ma sztuczności i wymuszonych efektów specjalnych. Tutaj wszystko wygląda na żywe.

Akcja
Mamy do czynienia z wieloma serialami. W jednych akcja napędza akcję i pędzi na łeb na szyje, a w drugich wszystko dzieje się powoli i odcinki wydają się dłużyć, jakby nie miały końca. W tym serialu nie znajdziemy ani jednego, ani drugiego. Wszystko jest wyważone. Kiedy akcja musi przyspieszyć, to przyśpiesza, a kiedy potrzebuje wolnego tempa to od razu go dostaje. To właśnie w nim ujęło mnie najbardziej. Gdy zawyje syrena, wszystko inne przestaje mieć znaczenie. Nie ważne są kłótnie i spory, liczy się tylko ratowanie ludzkiego życia. 

Spin off
Do tej pory Chicago Fire doczekało się dwóch spin off'ów. Jeden z nich to Chicago PD, który opowiada o pracy umundurowanych gliniarzy i członków grupy wywiadowczej z dystryktu 21. Drugi to natomiast Chicago Med, w którym możemy podziwiać pracę lekarzy i pielęgniarek ze szpitala. Niedawno swoją premierę miał także serial Chicago Justice, który jest odłamem Chicago PD. Możemy tutaj śledzić losy prawników w prokuratorze w Chicago. Warto oglądać wszystkie te seriale, gdyż wszędzie zobaczymy świetnych aktorów i perfekcyjną akcję. Co jakiś czas możemy zobaczyć crossovery, które łączą wszystkie seriale w jedną całość. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Obserwatorzy

Layout by Yassmine